niedziela, 16 września 2012

Inspiracje

Mało pisania, dużo zdjęć. To plan na dzisiejszą notkę. Mnie jesień a raczej jej pierwsze chłody już dorwały. Leżę w łóżku z katarem i bólem gardła... :C Zostawiam Was ze zdjęciami. 

















źródło: pinspire.pl/ weheartit.com

piątek, 7 września 2012

Second-hand-owe (i nie tylko) zdobycze :D


Po jakże ciężkim tygodniu szkoły, czas na odpoczynek i nadrabianie zaległości na blogu. Nawet nie myślałam, że pierwszy tydzień szkoły mnie tak zmęczy! Po wakacyjnym wylegiwaniu się do co najmniej 10, nadszedł czas, aby to budzik mówił mi, o której mam wstać. Ale z jednej strony cieszę się z powrotu do szkoły (tak wiem, większość osób w moim wieku stwierdzi, że jestem nienormalna :P). Ale spójrzcie na to z innej perspektywy – za kilka lat z przyjemnością będziemy wspominać czasy szkolne, wręcz będziemy chcieli do nich powrócić. Osoby starsze pewnie przyznają mi rację. Strasznie szybko zleciał mi pierwszy rok w liceum, a jeszcze tylko dwa lata i ten rodził życia będzie za nami. No, ale do rzeczy…
Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam jedną z moich wielu pasji oraz jej skutki :D Mowa oczywiście o buszowaniu po second-handach! Tak! Jest to jedna z wielu czynności, które uwielbiam robić. :P W sumie moja przygoda z lumpami zaczęła się stosunkowo nie dawno. Pamiętam jak byłam mała i mama zabierała mnie do ogromnego lumpa. Musiałybyście widzieć moją minę mówiącą: „Mamo! Czemu mnie tu przyprowadziłaś?! Chodźmy do normalnego sklepu!”. A teraz – nie potrafię sobie wyobrazić dnia dostawy beze mnie!:)
Myślę już nawet, że wpadłam w jakiś lumpeksowy nałóg! Naprawdę! Gdy przeglądam ubrania w zwykłych sklepach, dochodzę do wniosku, że w lumpie miałabym to za 2, góra 5 złotych. No, ale nie zawsze trafia się na to, co akurat się chce. Jako, że zbliża się jesień, mój plan był taki, aby kupić różnego rodzaju swetry, kardigany, narzutki… No cóż… :D:D Jak na razie nie upolowałam nic na jesień, ale moje zakupy równie mnie cieszą. Podczas ostatniej wizyty upolowałam lakierki z Atmosphere za 20zł, lakierowaną torebkę do ręki za 1,50zł oraz czarną mgiełkę za 0,53zł, w której planuję wymienić guziki. Dla mojego brata udało mi się kupić dwie koszule, jedną tradycyjną, białą z Versace za 20zł, a drugą - bardziej sportową, z Moschino za 10zł. Oprócz tego kupiłam lordsy - ale to już w zwykłym butiku (po śmiesznej cenie - 25zł). Oczywiście nie mogło zabraknąć kosmetyków!:D Zdecytowałam się na tusz Golden Rose Cat Walk, oraz dwa lakiery z nowej kolekcji, również Golden Rose. Przepraszam, że tak mało zdjęć, ale cała notka pisana „na szybko”. 






Za niedługo spodziewajcie się outfitów z wyżej pokazanymi cudami oraz notki o trendach na zbliżającą się jesień.
 Miłego weekendu :*




poniedziałek, 3 września 2012

Ratunek dla włosów od Alterry...


Będąc w Rossmannie moją uwagę zwróciły produkty do pielęgnacji włosów Alterra. Marka ta dostępna tylko we wspomnianej drogerii, zbiera całkiem sporo pozytywnych opinii. Ja zdecydowałam się kupić maskę nawilżającą do włosów suchych i zniszczonych GRANAT&ALOES.

 Moje włosy nie mają ze mną łatwo… Poddaje je różnym zachciankom, i tak w zeszłe lato zrobiłam sobie trwałą… No cóż… Chociaż już wiem, że drugi raz tego nie zrobię! :P Co prawda, włosy już prawie odrosły, ale skutki owej trwałej dają o sobie znać. ;/
Przyznam szczerze, że podchodziłam sceptycznie do tej maseczki. No ale nie kosztowała zbyt wiele a jaki efekt! :D

Najpierw kilka słów od producenta:
Stosowanie: 1 x w tygodniu wmasowywać w mokre włosy, pozostawiać na czas odpowiedni do ich potrzeb i spłukać dostateczną ilością wody.
Gwarantowane cechy produktu:
- nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących
- bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych
- dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie
- produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego.



Moja opinia:
Może zacznę od tego, że produkt zamknięty jest w wygodnej tubce, dlatego stosowanie go nie sprawia żadnego problemu.  Co do zapachu to mogę się trochę przyczepić, nie bardzo trafia w mój gust, ale to mało ważna kwestia, nie utrzymuje się na włosach po wysuszeniu. ;) Stosowałam maseczkę na mokre włosy (wg poleceń producenta), nakładałam całkiem sporą ilość (więcej na końce, mniej od skóry), ale myślę, że jak na długość moich włosów to odpowiednią (włosy mam trochę za ramiona). Jak miałam sporo czasu to trzymałam ją ok. 30-45 min. Ale zdarzało mi się trzymać ją 10-15min. A efekt też był zadowalający. Mając maskę na włosach, rozczesywałam je i potem spłukiwałam. Włosy po wysuszeniu są bardzo przyjemne w dotyku, mięciutkie i lśniące, łatwo się układają. Maseczkę używałam częściej niż zaleca producent – 2-3 x w tygodniu.

Podsumowując:
+ dobry skład – naturalny, bez silikonów.
+nawilża włosy
+sprawia, że włosy są lekkie, lśniące i miękkie
+wygodne opakowanie
+przystępna cena
+łatwa dostępność

- wg mnie nie jest wydajna, ale to może wina tego, że nakładałam jej sporo…
Warto kupić! Polecam!!!

Co od Alterry możecie jeszcze polecić? 
:*:*